Co widać z progu, a co dopiero ze środka?
Kilkadziesiąt kadrów z jadalni, kuchni i sali na piętrze — tak wygląda dom, kiedy zapalimy lampy.
Dlaczego zdjęcia nie są wystawowe?
Fotografowaliśmy dom w zwykłe dni: kiedy Szymon wyjmował chleb z pieca, a Jadwiga układała żetony, kiedy w jadalni stały ostatnie filiżanki. Żadne zdjęcie nie było ustawiane. Jeśli widać na nim czyjś łokieć albo rozlaną herbatę, to znaczy, że takie było życie tego wieczoru.
Zaczęliśmy od werandy, która jest naszą wizytówką od ulicy, i od holu z drewnianymi schodami. Potem poszliśmy do jadalni, gdzie stoły przykryte są lnianymi obrusami, i do kuchni, gdzie pachnie czosnkiem i świeżym koprem.
Najwięcej kadrów powstało na piętrze, bo tam światło jest najładniejsze: niskie lampy z zielonymi kloszami, mosiężne klamki i sukno, które w półmroku robi się prawie czarne. Nie fotografujemy gości z bliska, żeby nikt nie czuł się obserwowany.
Zdjęcia sali na piętrze wykonujemy w porze, gdy w domu nie ma gości, więc widać na nich puste krzesła i równo ułożone żetony. Taki spokój trwa tylko chwilę, zanim w drzwiach pojawi się Jolanta z pierwszą listą nazwisk. Warto zobaczyć go na zdjęciu, bo na żywo bywa tu zwykle głośniej.
Szymon prosi, żeby zdjęcia dań robić od razu, bo zupa stygnie szybciej, niż się wydaje. My zazwyczaj fotografujemy jedno danie, po czym pozwalamy gościowi zjeść resztę. Jeśli któraś fotografia wyszła nierówno, zostawiamy ją w albumie: lepiej uczciwie niż wystawowo.
Poniżej zebraliśmy kilkadziesiąt obrazków w porządku mniej więcej takim, w jakim wchodzi się do domu: od ulicy, przez hol, do jadalni, kuchni i sali kasyna. Opisy pod zdjęciami mówią, co się na nich znajduje.
Jeśli któreś zdjęcie przypomina Państwu własną wizytę, proszę o tym wspomnieć przy kontuarze. Chętnie dodamy je do albumu domowego, który leży w holu na komodzie.
Jeśli chcieliby Państwo zobaczyć salę na piętrze przed wizytą, wystarczy przewinąć galerię do końca. Widać na niej cztery stoły, zegar turniejowy, tablicę mistrzów i dzban z herbatą. Reszta wnętrza czeka na Państwa przy drzwiach.
Zdjęcia jedzenia robimy rano, przy oknie, kiedy światło jest najłagodniejsze. Pierogi, żurek i szarlotka wyglądają wtedy tak samo, jak na stole wieczorem, tyle że para unosi się nad nimi wyraźniej i łatwiej zauważyć dobry kolor skorupki.

Dom w kadrach



























