Dlaczego warto wracać
Stały gość wie, gdzie stoi jego krzesło i które lampy lubi. My wiemy, że pan Zbigniew nie je grzybów, a pani Irena prosi o dodatkową łyżeczkę konfitury. Takie rzeczy zapamiętuje się latami i nikt ich nie spisuje.
Jak dołączyć
Wystarczy przyjść kilka razy i rozmawiać z Jolantą Majchrzak. Nie ma formalności ani listy, jest tylko zeszyt, w którym zapisujemy imiona i ulubione dania. Jeśli ktoś zagląda regularnie, prędzej czy później dostanie bilecik.
Czego nie ma
Nie ma karty stałego klienta, punktów ani zniżek. Wyróżnieniem jest wspólny stół, ciepła zupa i miejsce w sali na piętrze, w którym nikt nie czuje się obcy. Tak jest od początku i nie zamierzamy tego zmieniać.
Co z tego zostaje
Na ścianie w holu wisi album z podpisami gości, którzy wracają od początku. Nie ma w nim zdjęć twarzy, są tylko krótkie zdania i rysunki, często zrobione pospiesznie na serwetce. To najcenniejsza pamiątka, jaką mamy.
Następny raz
Kolejny wieczór stałych gości zaplanowaliśmy na pierwszą zimną niedzielę. Bileciki roześlemy z wyprzedzeniem, a dla tych, którzy nie dostaną żadnego, zawsze znajdzie się krzesło przy kominku.
